O mnie

Laura jestem :) twitter : https://twitter.com/BezCiebieNieIde ask.fm : http://ask.fm/imagineandfeel

sobota, 25 sierpnia 2012

first chapter *maybe you change my life ?*




Obudził mnie krzyk taty. Budził mnie co ranka.Była to już zwykła codzienność która mnie dołowała.
Codzienne kłótnie rodziców były męczące , ja dawałam sobie radę , gorzej było z moim rodzeństwem.
Cassie wychodziła z domu i wracała po nocy , Justin wychodził grać w piłkę nożną z kolegami a mała Cloe była skazana na wysłuchiwanie tej całej kłótni .Kłócili się o wszystko bez powodu , ojciec całymi dniami pił piwa.
Odbijało mu i wyżywał się na mamie. Wstałam z łóżka i od razu udałam się do swojej łazienki.
Tak miałam swoją łazienkę , własną część domu i swój taras. Jesteśmy dosyć bogatą rodziną , ale z miłą chęcią oddałabym to wszystko za normalną rodzinę . Wzięłam szybki prysznic poczym wysuszyłam swoje długie włosy i wyprostowałam je.  Umyłam zęby i wymalowałam się . Nie lubiłam przesadzać z makijażem więc tylko delikatnie wymalowałam rzęsy tuszem i zrobiłam małe kreski nad powiekami. Wróciłam do pokoju i przeszukałam moją garderobę . Wyciągnęłam z niej rozciągnięty brązowy sweterek , krótkie spodenki z motywem kwiatów. Wyciągnęłam dodatki z szafy obok i ubrałam się. Efekt końcowy był całkiem niezły.
Schowałam telefon do torebki i zeszłam na dół. Przywitałam się z rodzicami i weszłam do kuchni. Wzięłam jabłko z miski i wyszłam z domu .Pogoda była typowo londyńska.  Zachmurzone niebo i silny wiatr. Przede mną stała wielka biała furgonetka. No tak pewnie znowu ktoś się wprowadza. Rozglądnęłam się jeszcze raz po okolicy i ruszyłam przed siebie. Jakie miałam plany na dzisiaj ? Żadnych , byle by wyjść z domu i ponownie nie słuchać kłótni. Wyciągnęłam z torebki słuchawki i telefon. Puściłam Imagine - Johna Lennona i napisałam sms'a do Effy żeby przyszła do parku za dwadzieścia minut. Doszłam do parku i usiadłam się na 'naszej' ławce. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i z powrotem schowałam do torebki. Przede mną znajdowało się boisko do piłki nożnej a tuż obok do koszykówki. Przyglądałam się uważnie piątce chłopców grających w koszykówkę a przynajmniej usiłujących grać w koszykówkę.
Jeden z nich wyglądał słodko rzucając z daleka do kosza i gdy mu się nie udawało robił minę złoczyńcy. Chłopcy wydawali się być przystojni.
- Hej - krzyknęła mi nad uchem Effy
- ej przestraszyłaś mnie - zaśmiałam się.
Usiadła obok mnie i również zaczęła się przyglądać grającym.
- znasz ich  ? - zapytała mnie
- mieszkam w Londynie przez miesiąc , skąd mam ich znać ? - ponownie się zaśmiałam.
- no nie wiem , niezłe ciacha z nich - uśmiechnęła się szeroko
- to może usiądziemy się na tej ławce obok boiska ? 
- dobry pomysł - ponownie pokazała szereg białych zębów.
Przeniosłyśmy się na ławkę która znajdowała się jakieś trzy metry od kosza. Z bliska chłopcy byli jeszcze bardziej przystojni. Jeden z nich był całkiem w moim typie mulat , czarne oczy , ciemne włosy i nieziemski uśmiech. 
- ej , co ty taka zapatrzona ? - zaśmiała się Eff
- nie nic - odpowiedziałam i zatopiłam wzrok w koszu.
Chłopcy zaczęli się popisywać , było to widać . Rzucali za trzy punkty.
- chcecie z nami zagrać - spytał dość głośno blondyn o niebieskich oczach.
- ehm ja nie bo nie potrafię , ale może koleżanka - zaśmiałam się.
- a ja idę - uśmiechnęła się szeroko Eff
- no chodź zagramy mecza - uśmiechnął się mulat
- ale jak przegracie przeze mnie to będzie twoja wina - puściłam mu oczko.
Przedstawiłyśmy się chłopakom i oni nam.
Byłam w drużynie z Zaynem i Harrym a Eff z Niallem i Louisem bo Liam musiał iść do swojej dziewczyny. Na początku przegrywaliśmy , ale gdy ja wzięłam się do roboty przegoniliśmy ich sześcioma punktami i tak o to wygraliśmy. Po skończonej grze przybiliśmy sobie z Harrym i Zaynem piątki i usiedliśmy na ławce. 
- macie coś do picia ? -zapytałam
- mam herbatę mango - zaśmiał się loczek
Napiłam się herbaty i oddałam bidon lokatemu.
- macie jakieś plany na wieczór ? -spytał Zayn
Spojrzałam na Eff i odpowiedziałam , że właściwie nie. Chłopcy zaprosili nas na małą domówkę urządzaną z powodu przeprowadzki. No tak chłopcy będą mieszkali na przeciwko mnie. Dochodziła już szesnasta a do chłopców miałyśmy przyjść o dziewiętnastej więc pożegnałyśmy się z nimi i udałyśmy do swoich domów. 



****
chcecie abym pisała dalej ? wystarczy pięć komentarzy a jutro pojawi się nowy rozdział ;) liczę na szczere opinie :D
chcecie abym dodała bohaterów ? czy sami wolicie sobie ich wyobrazić ?



12 komentarzy:

  1. Świetnie sie zaczyna, czekam na dalej :3
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. to tak zapowiada sie ciekawie. ;D
    pisz dalej, a i dodaj bohaterow jak mozesz. ;d ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz pisz : D i dodaj bohaterów

    OdpowiedzUsuń
  4. pisz, pisz pisz

    OdpowiedzUsuń
  5. wciagnęłam sie :)))) czekam na dalszy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak :D cudniee :D
    Zaaaaajaaaaaan <3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmmm...
    Podoba mi się <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne. Ja osobiście uważam dodawanie postaci za bezużyteczne. Zapraszam na mojego bloga; stwierdzam-zgon-bo-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. możesz pokazać bohaterów, byłoby fajnie . A piszesz zajebiiście !!! < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. pisz, podoba mi się :D Ale tak jak ktoś już pisał pokaż nam bohaterów, no przynajmniej dziewczyny ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Pisz . Super <3
    Alex

    OdpowiedzUsuń